Magia Pienin
Udało nam się załatwić tydzień wolnego od pracy i obowiązków, hurra! Tylko gdzie by tu jechać? Ograniczona ilość czasu kontra ilość miejsc do zwiedzenia to bitwa, która zapoczątkowała potworną burzę...czytaj dalej »
o miejscach, które zwiedziliśmy i podróżach naszych marzeń.
Większość podróżujących wybiera się do Malty ze względu na bajkowe plaże i piękną pogodę. Dzisiaj przyjrzymy się najładniejszym (i wcale nie najpopularniejszym) plażom Gozo i Comino. Część z nich już opisaliśmy blogu, część wciąż czeka na swoje 5 minut sławy.
Zestawienie to jest uzupełnieniem wcześniejszego, w których oceniałem najładniejsze plaże Malty.
Wielka i piękna plaża, duże ilości piasku (na Gozo to rarytas!) oraz świetne, sielankowe otoczenie. Plaża zauroczyła nas do tego stopnia, że Daria poświęciła jej oddzielny artykuł. Polecam zwiedzać w słoneczny dzień i zostać do późnego wieczoru, kiedy atmosfera nabiera magii.
Nie dojeżdża tutaj żaden autobus, nie ma nawet chodnika przy ulicy prowadzącej w to miejsce. Nie stanowiło to wielkiego problemu – najpierw dojechaliśmy do Triq l-Imgarr, a stąd już kilkukilometrowy spacerek i jesteśmy w raju! W drodze towarzyszyło nam milion jaszczurek i palące słońce, przed którym nie sposób uciec. Kto by tam jednak o tym pamiętał :-)
Na plaży zastaliśmy kilka rodzin i ich samochody – byliśmy chyba jedynymi szaleńcami, którzy dotarli tu pieszo. Większość osób wylegiwała się na plaży lub moście, zatem morze było na naszą wyłączność.
Kolejne miejsce, do którego nie dotrzesz komunikacją miejską, a do którego warto dotrzeć – w jakikolwiek sposób. Z portu w Mġarr nie prowadzi tutaj żadna droga, więc ciężko dojechać choćby rowerem. Na szczęście przy pieszych wędrówkach nie ma tego problemu i po około 4 kilometrach byliśmy na miejscu. Jakby tego było mało, prowadzi tutaj piękna ścieżka – najpierw wzdłuż morza, później po wysokiej zatoce.
Więcej o Mġarr ix-Xini przeczytasz w osobnym artykule.
Najpopularniejsza plaża na całej Malcie znajduje się na trzeciej co do wielkości wyspie – Comino. Niezwykle niebieska woda, ciekawe otoczenie i wycieczkowe statki oraz jachty w oddali to coś, co przyciąga tłumy. Poza sezonem panował tu ścisk, nie chciałbym więc widzieć co tu się dzieje w sezonie. I to właśnie największy minus tego miejsca – przepych i brak miejsca na spokojny odpoczynek.
Mimo wszystko warto tutaj zajrzeć – nigdzie indziej na Malcie nie znajdziesz tak pięknej plaży. Wizycie na Blue Lagoon poświęciliśmy także osobny wpis.
Gdzieś wyczytaliśmy, że to prywatna plaża hotelu Comino, jednak na miejscu nikt nas nie przepędził – udało się wtopić w tłum. Kierowaliśmy się do położonej obok i równie pięknej St. Mary Bay, lecz nie dotarliśmy na miejsce. Palące słońce i brak wody pitnej tak bardzo doskwierały, że zatrzymaliśmy się przy St. Nicolas Bay. To była jedna z lepszych decyzji tego dnia!
Plaża nie zachwyca tak bardzo jak Blue Lagoon, jednak w odróżnieniu od Niebieskiej Laguny, tu mieliśmy plażę praktycznie na własność. Dookoła kilkumetrowe skałki, czysty piasek i jeszcze czystsza woda. No i Daria przy mnie. Nic więcej do szczęścia mi nie trzeba :-)
Nie raz już faworyzowaliśmy Gozo kosztem Malty. I tym razem jest podobnie, bowiem nawet najpiękniejsza plaża Malty nie dorównuje najsłabszej z tego rankingu. Różnica jest kolosalna, poczynając od mniejszego zanieczyszczenia, przez ładniejsze otoczenie i czystszą wodę, na mniejszej liczbie turystów kończąc.