Takie poranki w środku wielkiego miasta to rzadkość. Niedzielne pustki na ulicach i miasto zatopione w tajemniczej mgle, przy której trudno dostrzec kolor świateł po drugiej stronie pasów. Pozostaje więc wskoczyć z aparatem na rower i dać porwać się wyobraźni. A takie tego efekty.
Park Kasprowicza zatopiony we mgle. Miejsce naszego wieczornego joggingu i jedno z ładniejszych miejsc na mapie Poznania.
Jezioro Rusałka i jeszcze widoczny drugi brzeg.
Najsłynniejsze drzewo w mieście, wizytówka Poznania.
Najlepszy powód do biegania o poranku.
Latający most na jeziorze Rusałka.


Poranne morsowanie w jeziorze Strzeszyńskim.
Jezioro Strzeszyńskie.
Z widokiem na jezioro Strzeszyńskie.
O autorze
Z zawodu programista. Po pracy biegam, piszę, czytam. Lubię wyzwania, zimne miejsca i aktywne spędzanie czasu!
Podobne wpisy
Xlendi - miejsce, które zaliczam do trójki tych, które najbardziej urzekły mnie na Malcie i Gozo. Turystów jest dużo, ale nie ma tłumów - przynajmniej nie w październiku, poza sezonem....
czytaj dalej »
W dzieciństwie dobra bajka zapowiadała się wtedy, kiedy na ekranie pojawiał się zamek, a nad nim wybuchające fajerwerki. Zarówno ja, jak i moje rodzeństwo w mgnieniu oka siedzieliśmy wtedy na...
czytaj dalej »
Pewnego dnia udaliśmy się na południe Malty, gdzie zwiedziliśmy m. in. Blue Grotto i pobliską plażę, Għar Lapsi. Blue Grotto to jedno z najbardziej turystycznych miejsc w kraju, zatem od...
czytaj dalej »