Takie poranki w środku wielkiego miasta to rzadkość. Niedzielne pustki na ulicach i miasto zatopione w tajemniczej mgle, przy której trudno dostrzec kolor świateł po drugiej stronie pasów. Pozostaje więc wskoczyć z aparatem na rower i dać porwać się wyobraźni. A takie tego efekty.
Park Kasprowicza zatopiony we mgle. Miejsce naszego wieczornego joggingu i jedno z ładniejszych miejsc na mapie Poznania.
Jezioro Rusałka i jeszcze widoczny drugi brzeg.
Najsłynniejsze drzewo w mieście, wizytówka Poznania.
Najlepszy powód do biegania o poranku.
Latający most na jeziorze Rusałka.


Poranne morsowanie w jeziorze Strzeszyńskim.
Jezioro Strzeszyńskie.
Z widokiem na jezioro Strzeszyńskie.
O autorze
Z zawodu programista. Po pracy biegam, piszę, czytam. Lubię wyzwania, zimne miejsca i aktywne spędzanie czasu!
Podobne wpisy
Właśnie wróciliśmy z tygodniowego pobytu na Malcie. Zwiedziliśmy trzy wyspy, kilkanaście miast i mnóstwo atrakcji! Spróbowaliśmy maltańskiego jedzenia i picia, zapoznaliśmy z obyczajami i kulturą maltańczyków. Jaka jest zatem Malta...
czytaj dalej »
Podróży do Bułgarii nie wspominam zbyt miło - upały, pijani turyści, kilka tysięcy kilometrów w małym autokarze i niewiele atrakcji na miejscu. Czy warto zatem zwiedzić słoneczną Albenę? :-) (więcej…)
czytaj dalej »
Nasze weekendowe wycieczki nie mają końca. Choć nocne podróże po tygodniu pracy męczą do granic możliwości, choć setny raz powtarzamy sobie, że nigdy więcej tak ciężkiej jazdy, to jednak coś...
czytaj dalej »