Hardangerfjord – rowerowa arkadia

Hardangerfjord – rowerowa arkadia

Hardangerfjord był pierwszym fiordem do którego dotarliśmy i którego objechaliśmy z wielką przyjemnością. Rowerzyści lądujący w Bergen nie mogą go przegapić. To drugi najdłuższy fiord Norwegii, dookoła którego ciągną się rajskie ścieżki pieszo-rowerowe. Prowadzą one do wiosek głęboko wciśniętych w skalne zatoki, pól kolorowych kwiatów i cudownych wodospadów. Zobaczcie gdzie nam udało się dotrzeć.

Pierwsze spotkanie z Hardangerem

Swoją przygodę z tym pięknym fiordem zaczynamy tam gdzie większość, czyli w Norheimsund. A właściwie to na polu kempingowym – Hardanger Feriesenter AS, którego od razu wpisujemy na listę najlepszych noclegów. Położony jest poniżej zatłoczonej ulicy, nad samym fiordem. Kiedy budzimy się rano i wychodzimy by przygotować śniadanie, jeszcze bardziej doceniamy jego doskonałe położenie. Przy fiordzie znajdujemy ławki i niewielki pomost. A że słońce mocno nas ogrzewa, postanawiamy nacieszyć się chwilą i zjeść tam śniadanie. W takim miejscu śmiało mogłabym postawić dom z tarasem.

  • Norheimsund: woda w Hardangerfjodzie zawsze zimna, ale plaża fajna!
  • Norheimsund: nasi sąsiedzi na polu namiotowym

Nasza kempingowa plaża w Norheimsund

Nietypowy wodospad Steinsdalsfossen

Z kempingu mamy niecałe 6 kilometrów do wodospadu. Nic nadzwyczajnego. Dookoła widzimy ich przecież tysiące. Wyczytujemy jednak, że ten w Norheimsund różni się od innych wodospadów tym, że można przejść za kaskadą spadającej z niego wody. Nie zaszkodzi sprawdzić.

Kończymy śniadanie, wsiadamy na rowery i jedziemy go zobaczyć. Dwukrotnie większy niż Szklarka w Sudetach, roztaczający wokół siebie potężną mgłę wilgoci. To jednak nic w porównaniu z tym co dzieje się u góry. Stojąc za kaskadą, z bliska przyglądamy się całemu widowisku. To niesamowite uczucie wejść jak gdyby do środka tego cuda natury, zobaczyć i usłyszeć jak wiele wody z ogromnym hukiem spada w dół.

Steinsdalsfossen zdecydowanie zasługuje na miano jednego z najciekawszych wodospadów Norwegii.

Norheimsund - wodospad Steinsdalsfossen

  • Norheimsund - wodospad Steinsdalsfossen
  • Norheimsund - wodospad Steinsdalsfossen

Norwegia pokazuje pazury

Po zwiedzeniu Norheimsund, pakujemy sakwy i ruszamy dalej wzdłuż Hardangerfjordu. Chwilę po wjeździe na drogę, zaczyna się najgorsze. Przed nami ścieżka niemalże dotykająca wód fiordu bez pędzących samochodów, a nas łapie ulewa. I jak tu się cieszyć widokami, kiedy trzeba uciekać przed deszczem?

Klifowe wybrzeże HardangerfjorduSceneria piękna, pogoda marna. Witamy w Norwegii.

Zakładamy przeciwdeszczowe kurtki, kaptury na głowę i jakoś dajemy radę. Potem jest już tylko gorzej. Przemoczone i lodowate spodnie przylegają do nóg, a woda w butach przelewa się z jednej strony na drugą. A potem to już jest nam wszystko jedno. Bardziej zmoknąć nie możemy, więc jedziemy dalej.

Wodospady nad ulicami pozalewały całe drogi i zdaje się, że wiatr zaraz powyrywa drzewa z korzeniami. Wciąż tylko patrzymy na skały czy coś przypadkiem nie leci nam na głowę. Ręce ślizgają się po kierownicy, a rzeczy zdają się być cięższe o kilka kilogramów. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ta jazda nam się podoba. W końcu przyjechaliśmy tu poznawać norweską naturę, która rzuciła nam małe wyzwanie. A my zamiast płakać, śmiejemy się do rozpuku z samych siebie. Nasze humory są jeszcze lepsze, kiedy dostrzegamy turystów suszących w krzakach rzeczy. Jak gdyby nigdy nic, machają do nas wielce zadowoleni. Jeszcze lepsi są Norwegowie, którzy spacerują po okolicy jakby od lat nie mieli tak „dobrej pogody”. Cóż, do wszystkiego można przywyknąć.

  • Domek z widokiem na Hardangerfjord
  • Droga do Øvre Eidfjordu

Uśmiechy znikają z naszej twarzy wraz z dotarciem na kemping w Kvanndal. Jak my teraz rozstawimy namiot i wysuszymy rzeczy? Tak bardzo nie mamy na to sił. Jednak namiot sam się nie rozłoży. Szybko się ogarniamy i pod kawałkiem dachu przystępujemy do akcji. Rozstawiamy nasz dom i szukamy dogodnego miejsca. Prawie na całym polu woda stoi aż po kostki. Na szczęście kilka drzew ratuje sytuację i pozostawia skrawek suchego miejsca. Bierzemy prysznic i znowu załamujemy ręce, widząc ile rzeczy jest do suszenia. Najgorsze są buty, których nawet nie da się założyć. Na szczęście mamy dodatkowe pary na wypadek ciepłej pogody. Dobre sobie. Zostawiamy rzeczy do wyschnięcia i idziemy spać.

Nie wiem jak to możliwe, ale kiedy budzimy się rano po wcześniejszej wodzie nie ma prawie śladu. Musiała spłynąć do fiordu. Pakujemy sakwy, ubieramy ciągle wilgotne buty i ruszamy w dalszą podróż.

Hardangerfjord w okolicach Ulvika, w drodze do Eidfjordu

  • Hardangerfjord w okolicach Ulvika, w drodze do Eidfjordu
  • Spokojna ulica wokół Hardangerfjordu

Przyjemna przejażdżka wzdłuż Hardangeru

Mamy do zrobienia lekko ponad 30 kilometrów, w tym 15 pod górę. Wbrew pozorom trasa mija nam bardzo szybko i sprawnie. Z kilkoma przerwami i pstrykaniem setek zdjęć, o 23 docieramy do miejscowości Ulvik. Atmosfera tam jest tak magiczna, że dosłownie odbiera nam mowę. Temu miejscu trzeba zdecydowanie poświęcić osobny artykuł…

Po dłuższej przerwie w Ulviku, jedziemy w stronę popularnego Eidfjordu. W tym miejscu Hardangerfjord wydaje się być najpiękniejszy. Może to za sprawą słońca, może za sprawą dobrych humorów. Jedzie nam się po prostu świetnie. Trochę obawiamy się Hardangerbrua – najdłuższego mostu w Norwegii (1380 m), zawieszonego 55 metrów nad lustrem wody! W informacji turystycznej powiedziano nam jednak, że wjedziemy na niego bez problemu, a co więcej, biegnie tam ścieżka rowerowa.

Hardangerbrua, najdłuższy most w Norwegii

Już z odległości kilku kilometrów dostrzegamy ogromny most. Im bliżej jesteśmy, tym bardziej przeraża nas swoją wielkością. A kiedy wreszcie na nim stajemy, zastanawiamy się jak możliwe jest wybudowanie czegoś tak monumentalnego. Patrzymy w górę na przęsła i nie potrafimy wyobrazić sobie jak wiele odwagi mieli budowniczy pracujący nad głębokim na kilometr fiordem przy tak kapryśnej, norweskiej pogodzie. Podziwiając konstrukcję mostu, przejeżdżamy nad wodą i znowu jedziemy wzdłuż Hardangerfjordu.

Widoki są idealne jak na fiord przystało, jazda naprawdę przyjemna, a droga bez większych wzniesień, cały czas wzdłuż wody. Tak to my możemy zwiedzać Norwegię.

  • Hardangerbrua, najdłuższy most w Norwegii
  • Hardangerbrua, najdłuższy most w Norwegii

Okolice EidfjorduWidoki na drodze do Eidfjordu.

  • Droga do Eidfjordu
  • Hardangerfjord w okolicach Ulvika, w drodze do Eidfjordu
  • Klimatycznty Eidfjord
  • Kościół w Øystese

Ścieżka rowerowa z Eidfjordu do Øvre EidfjorduTymczasem przed nami najstraszniejszy odcinek całej norweskiej wyprawy…

O autorze

Lubię uciekać daleko w świat, nie mówiąc o tym nikomu, wracać z tysiącem zdjęć i głową pełną wspomnień. Na ogół możecie znaleźć mnie w górach, które cenię najbardziej.

  • Ten wodospad jest absolutnie genialny!!! :)
    Co, oczywiście, nie umniejsza piękności pozostałych widoków :).

  • my byliśmy w tym i w zeszlym roku i chociaż wyjazdy trwały po 3 dni, to bez deszczu sie nie obeszło. nie da się w norwegii ;) super jest hardanger – teraz wyjeżdżaliśmy samochodem z oslo i faktycznie trzeba o wiele dalej jechac po widoki niz z bergen. obiecałam sobie że na razie koniec z norwegią, ale jak tak ogladam Wasze zdjęcia to za rok chce jechać też!

    • Sami niedawno wróciliśmy, ale już planujemy powrót :) Tyle, że tym razem na Lofoty i chyba jednak bez roweru. Co do zdjęć… jak nie padało to była mgła lub chociaż ponure niebo, że bez statywu ani rusz.