Wyprawa rowerowa – co ze sobą zabrać?

Wyprawa rowerowa – co ze sobą zabrać?

Nowy rok to dobra okazja do zmian, także w sposobie podróżowania. By było zdrowiej, by więcej zobaczyć i doświadczyć, by w końcu zaoszczędzić pieniądze. Wystarczy w tym celu zakupić rower i kilka innych gadżetów. Jakich? Już wypisujemy.

Rower

To oczywista podstawa. Warto jednak nie śpieszyć się z podejmowaniem decyzji i dokonać rozsądnego, przemyślanego zakupu. Z jednej strony musisz poszukiwać solidnego, markowego roweru, na którym bez strachu zjedziesz z alpejskiej górki czy przedrzesz się przez wertepy na bezdrożach. Z drugiej strony, osobiście nie chcieliśmy też za drogich rowerów, by nie było obawy przed kradzieżą, kiedy na cały dzień zostawimy go na kempingu, a sami wyruszymy na trekking po górach. Trzeba więc kierować się zdrowym rozsądkiem i czasem pójść na kompromisy.

Kiedy my kupowaliśmy rower, z góry określiliśmy budżet do 1500 zł. W tej cenie można już znaleźć markowe produkty, choć cudem techniki one nie będą. Naszym wyborem były rowery Accent Navigator, które jako tako żyją do dzisiaj.

Sam rower to jednak nie wszystko i musicie liczyć się z kilkoma innymi wydatkami, by stworzyć mniej lub bardziej idealny zestaw wyprawowy:

  • Sakwy rowerowe. Na rodzimym rynku króluje Crosso i Ortlieb, z czego zdecydowanie lepiej dopłacić do Ortlieba. My kupiliśmy Crosso ze względu na niższą cenę i już na pierwszej wyprawie zrobiła się mała dziurka w jednej sakwie, a druga przepuściła wodę podczas ulewy. Lepiej więc dopłacić i kupić coś porządnego niż męczyć z tanimi zamiennikami.Jeśli wybieracie się na dłuższą wyprawę, warto rozważyć zamontowanie bagażnika przedniego i tylnego, by rozłożyć bagaże na cztery sakwy. To pozwoli zrównoważyć ciężar na obu kołach i uprzyjemni kierowanie i przenoszenie roweru.
  • Torba na kierownicę. Nieprzemakalna i wystarczająco duża, by wrzucić tam lustrzankę czy inny aparat, mapę, portfel i resztę najpotrzebniejszych rzeczy. Znowu tutaj polecę bardzo drogiego, ale solidnego Ortlieba (Ultimate 5 Classic), który u nas przetrwał nawet bardzo ulewne deszcze (z włączoną lustrzanką w środku).
  • Kask. Bezpieczeństwo to raz, a dwa to przepisy nakazujące noszenie kasku w niektórych krajach, np. Szwajcarii. Dobry kask musi być przede wszystkim wygodny, zarówno w słoneczne, jak i pochmurne czy deszczowe dni. Jeśli nie będzie wygodny to często będziesz go odwieszał na kierownicy, a wtedy stanie się bezużyteczny. Ceny takich kasków zaczynają się od 100 zł.
  • Niezniszczalne opony. Przydatne zwłaszcza, gdy podróżujecie po ścieżkach rowerowych w Polsce. Niestety na ścieżkach tych jest więcej szkła niż ostrych kamieni na drogach szutrowych. Nasze rowery po zakupie miały jakieś tanie opony i co chwilę łapałem flaka, dojeżdżając nim do pracy. Wymieniliśmy je na Schwalbe Marathon Performance (92 zł / szt.), co rozwiązało ten problem.
  • Zapasowe dętki. Nawet mając porządne opony, warto zabrać po 1 zapasowej dętce na każde koło.
  • Narzędzia. W nowszych rowerach, większość problemów można rozwiązać samymi kluczami imbusowymi.
  • Zapasowe kostki hamulcowe. To coś, o czym zapomnieliśmy wybierając się w Alpy. Po kilku górskich przełęczach nie pozostało śladu po starych kostkach, a wtedy lepiej mieć je w zapasie. Albo przynajmniej solidny kask.
  • Pompka. Uzasadniać nie trzeba, ale czasem niektórzy zapominają, więc dopisujemy do listy.
  • Płachta. Przykryjesz nią rower podczas deszczowej nocy, by nie martwić się o wypłukanie smarów przez deszcz. Poza tym rower staje się mniej widoczny, czyli mniej podatny na złodziejstwo.
  • Smary, oleje. Czasami jazda w deszczu czy po błocie jest nieunikniona, poza tym wypada profilaktycznie smarować łańcuch i inne podzespoły (co kilkaset kilometrów).
  • Lampki rowerowe. Najrozsądniej posiadać dynamo w piaście lub lampki LED-owe, bateryjne. Warto też mieć latarkę czołówkę, która bardzo przydaje się podczas nocnego rozkładania namiotu, jak i w samym namiocie. Jeśli przewidujesz częste jazdy po zmroku, warto zabrać także kamizelkę odblaskową.
  • Blokada. Najlepiej zaopatrzyć się w porządnego U-locka czy też grube linki zbrojone. Warto mieć przy tym świadomość, że każde zabezpieczenie da się złamać przy wystarczającej ilości czasu i determinacji złodzieja. Wiadomo jednak, że w pierwszej kolejności zostaną skradzione rowery bez zapięcia albo te z blokadą o grubości słomki z cienkim drucikiem w środku.
  • Linka metalowa. Podróżując po biedniejszych regionach świata, gdzie jest więcej bezczelnych złodziei, warto pokusić się o zakup metalowej linki dla dodatkowego zabezpieczenia kół i kierownicy.

Nie wgłębiałem się tutaj w bardziej techniczne aspekty doboru roweru wyprawowego, bowiem te już zostały opisały przez rowerowe-porady.pl: Jaki rower na wyprawę rowerową?

Poznań, most nad jeziorem Rusałka

Namiot

Namiot to rzecz najważniejsza, w końcu to będzie Wasz dom w okresie całej wyprawy. Wybór zależy jednak od miejsc, w których planujecie go rozstawiać. Czy będą to wysokie góry z silnymi wiatrami i śniegiem? A może sucha i gorąca Hiszpania w sezonie? Kierunek bowiem wyznacza konstrukcję namiotu i ciężko raczej o uniwersalne (i lekkie) rozwiązania.

Na co jeszcze zwracać uwagę? Głos oddajemy Los Wiaheros, którzy opisali jak wybrać najlepszy namiot. Kiedy już dowiesz się, czego potrzebujesz, zajrzyj na NGT.pl w poszukiwaniu niezależnych testów namiotów.

Sam namiot to jednak dopiero połowa sukcesu. Żeby stworzyć w nim przytulny kąt należy zabrać:

  • Śpiwory. Dobrze jest zwrócić uwagę na temperaturę komfortu przy jakiej możemy spać w naszych śpiworach. Jeśli wybieracie się w miejsce, gdzie noce są zawsze ciepłe, nie ma to większego znaczenia – wtedy może być to nawet śpiwór z marketu za 20 zł. Jeśli natomiast temperatura w nocy spada poniżej 15℃ to koniecznie zaopatrzcie się w porządny śpiwór, gdyż spanie w tak niskiej temperaturze bez odpowiedniego okrycia jest niebezpieczne i grozi wyziębieniem.
  • Karimaty. Najlepsze to te najmniejsze, najlżejsze i pompowane. Z tanimi karimatami najczęściej pojawiającej się problemy to: trudność złożenia i zmieszczenia do sakwy, trzymanie wilgoci co skutkuje nieprzyjemnym zapachem, niewygoda.
  • Ściereczki. O tym, że nie wolno składać mokrego namiotu poczytasz w dołączonej do niego instrukcji. Ściereczki są świetnym rozwiązaniem tego problemu i docenisz je po deszczowej nocy lub przy słabej wentylacji namiotu, kiedy to wystąpi zjawisko kondensacji pary wodnej.
  • Latarka do zawieszenia na suficie. Znacząco ułatwia poruszanie się w namiocie, układanie rzeczy i rozkładanie śpiwora wieczorową porą.
  • Latarka czołówka. Pozwala na szybkie i łatwe rozłożenie namiotu w ciemnościach, świecenie w dowolnym kierunku bez konieczności używania rąk, etc.

Austria: poranek nad jeziorem Plansee

Odpowiednia odzież

Poza rzeczami, które nosimy na co dzień, warto pamiętać o takich jak:

  • kurtka przeciwdeszczowa – ratuje przed nieprzyjemnym uczuciem przemoknięcia i wychłodzeniem,
  • czapka – przewiane ucho również nie należy do miłych odczuć,
  • okulary – przydatne w czasie wietrznych dni, chronią oczy przed podrażnieniem,
  • wygodne legginsy termoaktywne, najlepiej z wkładką – jeśli pokonujecie kilkadziesiąt kilometrów dziennie zapewnią Wam one komfortową jazdę,
  • bluzka termoaktywna – pozwala ograniczyć do minimum ilość zabieranych koszulek,
  • porządne buty trekkingowe o twardej podeszwie, w których przyjemnie się chodzi i pedałuje; najlepiej by były przeciwdeszczowe.
  • ręcznik szybkoschnący.

Buty trekkingowe; źródło zdjęcia: https://www.flickr.com/photos/harald_/3880595481

Przybory kuchenne

Przydatne szczególnie tym, którzy omijają restauracje i nie kupują gotowego jedzenia:

  • noże do smarowania, łyżeczki,
  • plastikowe miski – są lekkie i nie mogą się zbić podczas przewożenia w sakwach, a można w nich zjeść dowolny posiłek,
  • grzałka – niezbędny gadżet dla tych, którzy (tak jak my) nie potrafią przeżyć bez kawy i herbaty,
  • papier śniadaniowy, woreczki śniadaniowe – przydatne do zapakowania prowiantu na dłuższe wyprawy,
  • kubki termiczne – bo gorąca kawa smakuje najlepiej w otoczeniu pięknej natury, z dala od cywilizacji.

Gorąca kawka w Karpaczu

Jedzenie

Nie jesteśmy zwolennikami brania hurtowych ilości jedzenia w zapasie na całą wyprawę. Wolimy wydać trochę więcej pieniędzy, ale spróbować regionalnych przysmaków z miejsca, do którego się udajemy. Niemniej jednak pewne produkty bierzemy zawsze:

  • kawa, herbata,
  • suszone owoce,
  • wafle ryżowe,
  • wafelki i batony energetyczne,
  • orzeszki,
  • napój izotoniczny w proszku.

Jeśli podróżujemy do ekstremalnie drogich miejsc, jak Szwajcaria czy Norwegia to zabieramy również jedzenie w puszkach oraz chleb pumpernikiel, który ma długą datę ważności.

Apteczka

Poza ubezpieczeniem (choćby w postaci karty EKUZ), najważniejszym gadżetem jest telefon, którym w każdej chwili możemy wezwać pomoc. Warto mieć również podstawową apteczkę, a w niej:

  • tabletki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe,
  • plastry,
  • bandaż elastyczny,
  • wodę utlenioną.

Dokumenty i papiery

  • dowód osobisty/paszport,
  • karta EKUZ – nic nie kosztuje, wydają na miejscu, a zapewni zwrot kosztów leczenia za granicą,
  • dokładne mapy i kieszonkowe przewodniki,
  • podstawowe rozmówki,
  • spis numerów alarmowych oraz numeru do ambasady polskiej,
  • pieniądze w gotówce lub bank umożliwiający darmowe wypłaty za granicą (czyli nie mBank, który ostatnio skasował nam za pojedynczą wypłatę 28 zł).

Sprzęt elektroniczny i gadżety

Trochę z nas gadżeciarze, więc może kiedyś poruszymy tę kwestię w osobnym artykule. Dla większości jednak wskazane jest zabranie następujących rzeczy:

  • aparat: kompaktowy, bezlusterkowy lub lustrzanka,
  • karty pamięci na zdjęcia lub dysk zewnętrzny 2,5 cala; ciekawym sposobem na przechowywanie wielu kart jest sztywne, twarde pudełko (np. Hama Fancy),
  • pendrive, na którym będą skany waszych dokumentów w razie ich zgubienia lub kradzieży,
  • ładowarki do telefonu, aparatu, zapasowe baterie, ładowarki do akumulatorów, itp.

Podróżnicze gadżety; źródło zdjęcia: https://www.flickr.com/photos/tonymangan/

Kosmetyki

Tu nie będę się rozpisywać, jednak po kilku wycieczkach nauczyliśmy się by:

  • przelewać płyny i szampony do małych plastikowych buteleczek samolotowych, dzięki czemu nasze bagaże są lżejsze i lepiej zabezpieczone,
  • pamiętać o obcinaczkach do paznokci gdyż wbijający się paznokieć może zepsuć wyprawę,
  • pamiętać o kremach nawilżających, które ratują usta i skórę w przypadku suchej, zimnej pogody,
  • pamiętać o kremach z filtrem UV, które tak samo jak kremy nawilżające ratują naszą skórę przed poparzeniami (z czym mieliśmy problem na Malcie, gdzie za krem zapłaciliśmy ok. 60 zł),
  • jeśli nie chcecie płacić za pranie na kempingach, zabierzcie proszek do prania (na porządnym kempingu zawsze znajduje się suszarnia).

Nadal zainteresowani?

Przedstawiliśmy orientacyjne koszty takiego podróżowania i jak widać, nie jest najtaniej. Za pieniądze wydane w pierwszym roku, śmiało moglibyście polecieć na kilka zorganizowanych wycieczek po Europie. Z wygodnym hotelem, przewodnikiem i All inclusive. Gdzie tu więc logika?

Wystarczy pomyśleć długoterminowo i potraktować pierwsze wydatki w formie inwestycji, a szybko wyliczycie, że to jednak rozsądne podejście do podróżowania. Raz zakupiony sprzęt wystarczy na co najmniej kilka wypraw, daje niezależność od biur i baz noclegowych, a sam sport w umiarkowanej ilości zwróci się w formie bezcennego zdrowia i formy.

Czego chcieć więcej? Może tylko dni wolnych w roku, bo nagle podróżowanie staje się tanie i głupio nie korzystać.

Czy Wy też podróżujecie rowerem i macie podobne odczucia? A może wiecie czego nam brakuje, co usprawniłoby wyprawy i zwiększyło komfort? Chętnie poznamy Wasze pomysły!

O autorze

Lubię uciekać daleko w świat, nie mówiąc o tym nikomu, wracać z tysiącem zdjęć i głową pełną wspomnień. Na ogół możecie znaleźć mnie w górach, które cenię najbardziej.

  • Myślę, że nic tak nie ułatwia zwiedzania jak podróż rowerem. Dłuższe podróże, zatrzymanie się by podziwiać widoki- rower daje wielką swobodę i możliwości :)

    • beztroskiewczasy

      Zdecydowanie tak. Dużo większa elastyczność przy minimalnych wydatkach :)

  • aek

    Jak wyglada sprawa toalety codziennej gdzie brac prysznic i wyprac jakies ciuchy?

    • beztroskiewczasy

      Cześć. Właściwe pytanie, o tym nie wspominaliśmy w artykule. Otóż nasze ostatnie podróże były po bardziej cywilizowanych miejscach (Niemcy, Szwajcaria, Austria) i tam nie ma problemu z kempingami, więc był prysznic, pralnia, czasem nawet suszarnia, jadalnia, etc.

      Niedługo jedziemy do Norwegii i tam już będzie mniej kempingów i trzeba zabrać więcej rzeczy, m.i.n.:
      – palnik turystyczny, by móc robić obiadki,
      – worek na wodę do prysznica (np. Ortlieb Water Sack),
      – bukłak na wodę pitną i najlepiej w zapasie tabletki uzdatniające wodę,
      – mydło naturalne do kąpieli w rzekach/strumieniach/jeziorach,
      – pranie nie robiliśmy codziennie, więc albo co jakiś czas można na kempingach lub w czystych strumieniach i rzekach wyprać w rękach, a suszyć można na namiocie (warto mieć dodatkowe liniki do tego) lub nawet podczas jazdy, zaczepiając rzeczy do sakw (a miejsca jest sporo).

      To już lekki survival, ale mimo to fajna przygoda. I daje możliwość dotarcia w miejsca, gdzie nie docierają biura podróży.

  • Marek Zogornik

    Witam. Ja również od 3 lat odkryłem ten sposób spędzania urlopu. Mam za sobą Dunaj od źródeł (Donaueschingen) do Wiednia, w dwóch etapach 2012 i 2013 oraz przepiękną trasę wzdłuż Moseli od Koblenz do Trier i dalej małe kółko najpierw wzdłuż Saar przez Saarbrucken i kawałek Francji z powrotem przez Saarland w kierunku Moseli. Jestem zakochany w tej formie odpoczynku i w głowie mam już trasy na kolejne 4-5 lat. Ja jednak w odróżnieniu od Was planuję noclegi w tanich hotelikach i gasthofach. Jednak czytając Wasze opisy, namiot zaczyna mnie kręcić. I chyba nie chodzi tylko o pieniądze a o przyjemność obcowania z naturą. Mam jednak kilka pytań technicznych. Ile kosztuje nocleg na kampingach i czy w Austrii, Niemczech, Włoszech można rozbijać się dziko ? Moje doświadczenia noclegowe z 3 wypraw mieszczą się od 19-45 Eur/ osobę. Z czego te najdroższe to jakby świadomy wybór, czas i miejsce czyli szpicenklasse hotelik koło Legolandu w Ginzburgu i przepiękny zameczek w okolicach Blieskastel w Sarladzie, gdzie trafiliśmy na weekend i mecz Niemców w brazylijskim mundialu 2014 i niczego nie żałowaliśmy.
    Jestem ciekaw jak kształtują się koszty całościowe takiego wypadu ( poza wyposażeniem , które stanowi „kapitał zakładowy” i „środki trwałe” :) ) .Moje dotychczasowe doświadczenie optuje wokół 2000 zł/ osoby w podróżach 8-10 dni brutto. Pozdrawiam i z góry dziękuję za informację.

    • Cześć,

      Dzięki za komentarz z nowymi, ciekawymi trasami. Szlak rowerowy wzdłuż Mozeli dopisaliśmy się do najbliższych planów! :)

      My na rowerze podróżujemy dopiero od roku. Najpierw kilkudniowe wyjazdy, a ostatnio 3 tygodnie w Alpach. Wszystkie noce pod namiotem – było wygodnie i komfortowo. Niestety w większości Europy spanie w namiotach „na dziko” jest zakazane i grozi mandatem, także w Polsce. Z tego co wyczytaliśmy, w Szwajcarii każdy kanton ma inne podejście do tego tematu i gdzieniegdzie można spać, lecz w większości przypadków – nie można.

      Jak to wygląda w praktyce? My rozbijamy się kawałek od cywilizacji, gdzieś za górką, lasem, etc. Nie chcemy niechcianych gości, więc staramy się być niewidoczni. Rano robimy porządek i nie zostawiamy śmieci. Nie mieliśmy jeszcze nigdy policyjnej wizyty, choć z relacji innych osób słyszeliśmy, że nawet jeśli do niej dojdzie to w większości przypadków kończy się bez mandatu (o ile jest porządek, bez śmieci, ogniska).

      Jeśli chodzi o spanie na kempingach, najtaniej nie było. W Niemczech od 12,50€ do 22€, w Austrii od 16€ do 20€, w Szwajcarii od 25 CHF do 35 CHF (ceny za 2 osoby, namiot i wszelkie podatki/opłaty). Czasem zdarzają się promocje, w stylu: 26€ za 3 nocy w Grainau, 5€ za 2 noce w Rathen.

      Co do podsumowania kosztów, za 6 dni po Czesko-saskiej Szwajcarii zapłacliśmy 656 zł (tutaj szczegółowe rozliczenie: http://beztroskiewczasy.pl/czesko-saska-szwajcaria-podsumowanie/). Za 3 tygodnie w Alpach około 2100 zł. W ceny wliczone są wszystkie wydatki dla 2 osób: dojazdy, noclegi, życie na miejscu.

      Pozdrawiamy!

      • Marek Zogornik

        Cześć, dzięki za info. Chyba jednak nie namówiliście mnie. W między czasie sprawdziłem w necie kilka cen zeltplatzów i jak byk wychodzi 6-10Eur / osobę. Nie wiem czemu, lecz link z rozliczeniem nie otwiera mi się. Jednak do takich cen chyba nie jestem w stanie dobić, może dlatego że niejedno piwo wypijamy w knajpkach i co najmniej jeden posiłek też spożywamy a’la cart. Poza tym, ja dojeżdżam osobówką do Niemiec/Austri i czasem wracam(y) do samochodu pociągiem . Jeśli sobie policzę 8Eur za namiot + 5Eur za śniadanie z Lidla, to wolę spać w łóżeczku i śniadanko podane pod nos za 25 Eur. Moselę jak najbardziej polecam, lecz sierpień/wrzesień gdyż wtedy winogrona będą już dojrzałe ( myśmy byli początek lipca). Polecem też mapki Kompasa na takie trasy (ok. 15EUR/szt), ja często korzystałem z noclegów które tam są (Kampingi też). Jeśli ja mogę w czymś pomóc, jeśli chodzi o zdobyte doświadczenie, służę pomocą. Ja w tym roku, większych planów nie mam, poza 5-6 dniowym ekspresowym wypadem na ok 300km wzdłuż 5 rzek na Bawarii i Frankoni – kółeczko Kelheim, Regensburg, Amberg, Nurberg ( rzeczki Pegnitz,Vils, Naab, Dunaj, Atlmuhl). Część tej trasy już zaliczyłem, przy okazji Donauradweg do Passau, pozostała też (nota bene Bawaria, Szwabia Frankonia są wyjątkowo urokliwe) podobno zasługuje za uwagę, poza tym mam darmowe noclegi w Regensburgu u kolegi i w Ambergu u rodziny :). Jeszcze raz dzięki za informacje i do spotkania na trasie :).

      • Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o zachód Europy to wygodniej tam spać w domkach niż pod namiotami. Po prostu nie „dorośliśmy” jeszcze do tych cen i każda zaoszczędzona złotówka jest na wagę złota :) Także wcześniej czy później i my pewnie zrezygnujemy z namiotu. Namiot jednak przyda się w krajach skandynawskich (czy na mniej zaludnionych terenach), gdzie też chcemy pojeździć.

        Do Bawarii też planujemy jeszcze wrócić, może nawet w tym roku :) Także dziękuję za przydatne informacje i do zobaczenia na trasie!

  • Uwielbiam jazdę na rowerze, ale chyba jeszcze nie czuję się na siłach, by wybrać się na taką większą wyprawę. Ale kto wie, rok jest długi, ile się może zmienić, więc może poradnik mi się jeszcze przyda. Ale abstrahując od moich obaw – podziwiam ludzi, którzy przemierzają tysiące kilometrów rowerem, bo ja jeżdżę raczej rekreacyjnie i marzy mi się taki trip z prawdziwego zdarzenia!

    • Wbrew pozorom to żadne wyzwanie. Ba, powiedzielibyśmy nawet, że pośpiech jest tu niewskazany i im wolniej się poruszamy, tym więcej jesteśmy w stanie zobaczyć :)

      • Hmm…W takim razie może zacznę poważnie myśleć o jakiejś wyprawie :D a na jakich rowerach jeździcie?

      • Accent Navigator z drobnymi modyfikacjami – wymieniliśmy opony na Schwalbe Marathon oraz dynamo na lampki. Jeździ się całkiem przyjemnie i raczej nie kusi złodziejów :)

      • Bardzo fajne modele, faktycznie. Na wiosnę będę myśleć o kupnie nowego sprzętu i wstępnie rozglądałam się w temacie, faktycznie Accenty są dość ciekawe. :)

  • Robert

    Wszystko mam rower, sakwy i chęci…
    Jednego nie mogę kupić ani znaleźć – odpowiedniego partnera do wypraw.
    I tak jest co roku co sezon: jest czas, pieniądze, rower – a nie ma z kim.
    Stowarzyszenie z którym jeździłem, również w ostatnich latach nie ma interesującej oferty wypraw.

    • Cześć Robert. Znalezienie chętnych do wyprawy to faktycznie jeden z większych problemów :) Gdzie chciałbyś jechać a brakuje chętnych, jakieś plany? Podpowiem jak sam wyszukuję ludzi: na Facebooku jest bardzo aktywna grupa „Chętni na podróż”, a jeśli chodzi o bardziej rowerowe wyjazdy to warto ogłosić się tutaj: https://www.forumrowerowe.org/forum/45-turystyka-rowerowa/