W świecie Narnii

W świecie Narnii

Nadszedł weekend i chęć na spacer po śniegu, tak po prostu. Jako że w Poznaniu nie raczył spaść, padł pomysł by udać się w góry, gdzie pewni byliśmy go zobaczyć. Jak to zwykle bywa, wybór ograniczyliśmy do Sudetów, bo najbliżej i najwygodniej jeśli chodzi o dojazd. Karpacz i Szklarską Porębę już zwiedziliśmy i to bardzo dokładnie.

Tylko gdzie by tu pojechać? Może jeśli ma być śnieg, to i narty? A skoro narty to biegówki, o których ostatnio coraz głośniej? Pewnie, spróbujmy, przecież lubimy biegać!

Jakuszyce odrzuciliśmy od razu, zniechęceni popularnością tego miejsca i związanymi z tym cenami. Miejscem, które najlepiej nam podpasywało okazała się Kudowa-Zdrój. Wskoczyliśmy do pociągu, rozłożyliśmy się na siedzeniach i przeraziliśmy pustymi przedziałami. No tak, przecież to nie Jakuszyce, kto by tam jechał do Kudowej. Nie tylko puste przedziały umiliły nam podróż, ale warstwa śniegu zwiększająca się z każdym kilometrem.

Welcome to Kudowa-ZdrójTo ta Kudowa? Damn! Na widokówkach wyglądało to ładniej…

Po 6 godzinach nocnej przejażdżki, wyskoczyliśmy z pociągu niczym rakiety, uśmiechnięci od ucha do ucha jak za dzieciaka na widok fury śniegu. Mróz dawał się we znaki, ale ubrani w trzy swetry i kilka par legginsów, ruszyliśmy zwiedzać miasto. Do czasu zameldowania w noclegowni zostały nam 3 godziny i tyle też nam wystarczyło do obskoczenia całej maleńkiej Kudowy-Zdrój. Weekend, ferie, sezon, a w Kudowej cisza i spokój. Czego chcieć więcej? Większość czasu spacerowaliśmy po Parku Zdrojowym, który zimą jest niezwykle klimatycznym miejscem. Zieleń zamienia się w biel, kolorowe kwiaty giną pod warstwą śniegu, ławki są puste, a w ciężkim powietrzu widać rozpływające się z ludzkich ust pary.

Kudowa-Zdrój: park Zdrojowy

Kudowa-Zdrój: park Zdrojowy

Kudowa-Zdrój: park Zdrojowy

Kudowa-Zdrój: park Zdrojowy o zmierzchu

Kudowa-Zdrój o zmierzchu

Kudowa-Zdrój: łabędzi spacer po parku Zdrojowym

Kudowa-Zdrój: park Zdrojowy

Relaks w ośrodku Relaks

Jak się okazało naszego ośrodka długo szukać nie musieliśmy, gdyż znajduje się on tuż przy parku. Nie tylko lokalizacja była dogodna, ale też mili właściciele i przystępne ceny. Jak zawsze nasz wieczór w górach skończył się kilkoma lampkami grzanego wina i planowaniem trasy na kolejny dzień.

Kudowa-Zdrój: Kaplica CzaszekKaplica Czaszek w Czermnej. W środku jest zakaz fotografowania, więc nie wchodziliśmy. Bilet w cenie 5 zł.

PN Gór Stołowych, czyli gwóźdź programu

W niedzielę, udaliśmy się na przystanek czeskich autobusów, by stamtąd ruszyć do Karłowa i dalej na narty biegowe, które miały być główną atrakcją wyjazdu. Ku naszemu zdziwieniu, do Karłowa w niedzielę nic nie kursuje, nawet samochody zdają się omijać tę trasę. Ale mamy przecież nogi, po co stać, chodźmy pieszo!

Kudowa-Zdrój: w drodze do KarłowaOśnieżona i opuszczona Kudowa-Zdrój.

Pewni siebie kroczyliśmy w stronę Karłowa do momentu kiedy na zegarku zobaczyliśmy 13. Wiedzieliśmy już, że z nart nici. Ale to już było nieważne. Ważne było to, co zobaczyliśmy, czego możliwe, że byśmy nie zobaczyli jeśli poprzedni plan by się powiódł.

Początkowa droga, którą się poruszaliśmy była ubita, a drzewa ośnieżone w niewielkim stopniu. Z każdym jednak krokiem zaczęły znikać ślady innych, a śniegu na trasie przybywało. Do tego stopnia, że później mieliśmy go prawie po kolana. W dodatku, wszystkie świerki – w każdej części ozdobione śniegiem – były po tysiąckroć piękniejsze od najlepiej ubranej choinki świątecznej. Pięknie oszronione drzewka otulone gęstą mgłą pozwoliły poczuć nam klimat filmu Opowieści z Narnii, który to właśnie w tych okolicach był kręcony. Śnieg chrupał pod nogami, a często i wpadał do butów czy za szyję z przeciążonego śniegiem drzewa.

Nasz głód pięknych widoków i odetchnienia został zaspokojony aż nadto. Możemy wracać.

Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych: widok na Kudowę-Zdrój

Kudowa-Zdrój: kryjówka na auto

Ale jak teraz wrócić do miasta? Autobusy nie jeżdżą, a spacer przy drodze nam się nie uśmiecha, w brzuchu burczy i przydałoby się ogrzać ręce. Na stopa? Nie, Kamil i stop to niemożliwe. Na pewno? Po minucie czekania przy szosie, zza zakrętu wyjechał samochód. Nieśmiało wyciągnęliśmy ręce i otóż to, pierwszy stop i pierwszy samochód zatrzymany.

Bez początkowych rozmów, uprzejmy kierowca wiózł nas z powrotem do Kudowej. Kiedy zaczął zadawać pytania, rozmowa trwała do końca. Opowiadał nam o nartach biegowych, najpiękniejszych szlakach i miejscach. Co dziwne, z niesamowitą dokładnością znał rozkład jazdy pociągów, autobusów do Karłowa, ceny w wypożyczalniach sprzętu. Wiedział wszystko o Sudetach, znał odpowiedź na każde nasze pytanie i doradzał gdzie się wybrać. Wreszcie okazało się jasne skąd taka wiedza u Pana kierowcy. Śmiesznie się trafiło, że zatrzymaliśmy na stopa przewodnika sudeckiego! Pozostaje więc nam polecić usługi Dariusza Mielca, którego wiedza i obeznanie w Sudetach mocno przekracza internetowe zasoby i drukowane przewodniki.

Po kilkunastominutowej przejażdżce, wysiedliśmy tuż przy parku Zdrojowym w Kudowej-Zdrój. Z głową nowych pomysłów na wycieczki, które już wkrótce planujemy zrealizować!

Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych

  • Park Narodowy Gór Stołowych
  • Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych

  • Park Narodowy Gór Stołowych
  • Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych

Park Narodowy Gór Stołowych

O autorze

Lubię uciekać daleko w świat, nie mówiąc o tym nikomu, wracać z tysiącem zdjęć i głową pełną wspomnień. Na ogół możecie znaleźć mnie w górach, które cenię najbardziej.