W bawarskiej krainie wąwozów, czyli jak popsuć obiektyw

W bawarskiej krainie wąwozów, czyli jak popsuć obiektyw

Jeśli widzieliście wąwóz Kamieńczyka w Szklarskiej Porębie i ciągle Wam mało, to bez wątpienia musicie odwiedzić także Bawarię. Mieszczące się tutaj wąwozy biją na głowę naszego rodzimego Kamieńczyka pod względem długości i dzikości, a efektowne przejścia wydrążone w skałach na znacznych wysokościach potrafią podnieść adrenalinę.

Zacznijmy od dobrej wiadomości. Dwa najciekawsze wąwozy znajdują się w okolicy Garmisch-Partenkirchen, położone nie dalej niż 10 kilometrów od siebie. Jeśli się postarasz to zdążysz je zwiedzić jednego dnia.

Wąwóz Partnachklamm

Do Partnachklamm prowadzi prosty szlak pieszy, a dojście z miasta zajmuje maksymalnie pół godziny. Za wejście zapłaciliśmy 3,5€ od osoby. Jak sama nazwa wskazuje, wąwóz został wyżłobiony przez rzekę Partnach, która podobnie jak bawarskie jeziora, bije czystością i turkusem.

Bawaria: wąwóz PartnachklammRwący potok Partnach.

Bawaria: wąwóz Partnachklamm

Jeśli tak jak my, wcześniej widzieliście tylko wąwóz Kamieńczyka, to ten zrobi na Was wielkie wrażenie. Idąc nad przepaścią wzdłuż rzeki po często śliskich skałach można poczuć dreszczyk emocji. Nie brakowało też spływającej z góry wody, która wywoływała gęsią skórkę. No i ten potęgujący klimat odgłos szumiącego, rwącego w dole potoku. A że wąwóz jest głęboki, to i obudził się mój lęk wysokości.

Przejście trwa około 30 minut, gdyż wąwóz ciągnie się na długości 702 m. A więc przez dość długi czas można się nacieszyć tymi widokami.

Bawaria: wąwóz Partnachklamm

Bawaria: wąwóz Partnachklamm

Bawaria: wąwóz Partnachklamm

Bawaria: wąwóz Partnachklamm

Bawaria: wąwóz Partnachklamm

Bawaria: wąwóz Partnachklamm

Bawaria: wąwóz Partnachklamm

Bawaria: wąwóz Partnachklamm

Wąwóz Höllentalklamm

Höllentalklamm leży na szlaku do Zugspitze, najwyższego szczytu Niemiec. Dojście tu jest nieco trudniejsze i wymaga pokonania kilku kilometrów dość stromą ścieżką ku górze. To wbrew pozorom dobry znak, bo oznacza mniej leniwych turystów. I tak też właśnie było, mieliśmy cały wąwóz na wyłączność! No może z kilkoma przerywnikami.

Bawaria: wąwóz Höllentalklamm

Sam wąwóz gwarantuje dużo więcej emocji niż ten wcześniejszy. Wejście kosztuje nieco więcej, bo aż 4€ od osoby, jednak ma to swoje uzasadnienie. Jest on dłuższy niż Partnachklamm, a także posiada znacznie więcej efektownych przejść, jak choćby przyczepiony do skał mostek nad rwącą rzeką. Zobaczycie tu także kilka wodospadów, które podkreślają dzikość i ogromną siłę natury. Świetne są też oświetlone korytarze ciągnące się wzdłuż wąwozu.

Bawaria: wąwóz HöllentalklammTunele tego typu ciągną się przez większość wąwozu Höllentalklamm. Ale spokojnie, jest też alternatywna ścieżka wiodąca wzdłuż potoku.

Podobnie jak w Partnachklamm, nie zabraknie tu tryskającej z wodospadów i spływającej ze skał wody. Nawet jeśli na zewnątrz jest ciepło i słonecznie, przejście przez wąwóz wymaga kurtki przeciwdeszczowej i wodoszczelnego aparatu. Jeśli tak jak my o tym zapomnisz, skończysz przemoknięty do suchej nitki, z zepsutym obiektywem. W naszym przypadku to była całkiem kosztowna Tokina 11-16 F/2.8, ulubiony obiektyw pod krajobrazy. Niewiele brakowało, a wracalibyśmy do domu po czwartym dniu wyprawy. Na szczęście mieliśmy w zapasie drugi obiektyw i tylko to nas uchroniło przed wcześniejszym powrotem. Jednak trzeba przyznać, że często jesteśmy szczęściarzami i po 5 dniach obiektyw samoczynnie powrócił do życia. A my mogliśmy bez nerwów zwiedzać dalej.

Jeśli zdecydujecie się na zwiedzenie tylko jednego wąwozu (co w zupełności wystarczy), to polecamy wybrać Höllentalklamm.

Bawaria: wąwóz Höllentalklamm

Bawaria: wąwóz Höllentalklamm

Bawaria: wąwóz Höllentalklamm

Bawaria: wąwóz Höllentalklamm

Bawaria: wąwóz Höllentalklamm

Bawaria: wąwóz Höllentalklamm

Bawaria: wąwóz Höllentalklamm

Bawaria: wąwóz Höllentalklamm

Bawaria: wąwóz Höllentalklamm

Bawaria: wąwóz Höllentalklamm

Bawaria: w drodze do wąwozu Höllentalklamm

Bawaria: w drodze do wąwozu Höllentalklamm

O autorze

Lubię uciekać daleko w świat, nie mówiąc o tym nikomu, wracać z tysiącem zdjęć i głową pełną wspomnień. Na ogół możecie znaleźć mnie w górach, które cenię najbardziej.

  • Tego akurat nie znaliśmy, a byliśmy tak blisko. Szkoda, ale z drugiej strony też dobrze – będzie powód, by tam wrócić :) Dzięki za uzupełnienie!

  • Byliśmy tam bez psa, ale z tego co widzieliśmy, przy wejściu do wąwozu są stoiska z woreczkami na psie odchody. Raczej nie powinno być problemów :)