Tatrzańskie Granaty, czyli pierwsze zetknięcie z Orlą Percią

Tatrzańskie Granaty, czyli pierwsze zetknięcie z Orlą Percią

Orla Perć jest powszechnie uważana za jeden z najtrudniejszych szlaków turystycznych w Tatrach. Często jest zatem wybierana przez śmiałków-pyszałków chcących sprawdzić swoje umiejętności górskie, odporność na dużą ekspozycję i podstawy wspinaczki skalnej – oczywiście bez asekuracji. Nie inaczej było z nami.

Zanim jednak podeszliśmy do Orlej Perci, przeszliśmy kilka łatwiejszych szlaków w Tatrach Wysokich, jak choćby przez Krzyżne czy zdobywając Kościelec. Nie zdecydowaliśmy się też od razu na przejście całej grani, lecz tylko odcinka od Skrajnego Granatu do Zadniego Granatu. Ale po kolei…

Spacer przez doliny

Wyjazd w Tatry był dość spontaniczny, zatem nie udało się zarezerwować noclegów w schroniskach. Właściwie to wszystkie schroniska były pozajmowane na kilka tygodni do przodu. Taki urok pięknych miejsc – zawsze będzie tłoczno i noclegi trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Lub liczyć się z bardzo wczesnymi wyjściami w góry z mało dogodnych lokalizacji.

By dotrzeć tego dnia do Granatów, ustawiliśmy budzik na 4 rano. Do lasu wchodziliśmy od dzielnicy Jaszczurówka jeszcze w ciemnościach, by godzinę później móc obserwować wschodzące słońce w Dolinie Olczyskiej. Na szczęście pogoda dopisała i trud nie poszedł na marne!

  • Dolina Olczyska, Tatry
  • Dolina Olczyska, Tatry

Następnie trasa przebiegała przez Przełęcz między Kopami do Hali Gąsienicowej. Dojście do tego miejsca z Jaszczurówki zajęło dobre 2 godziny i już lekko nas wymęczyło, a to dopiero początek. Po raz kolejny poczuliśmy żal wynikający z braku wolnych miejsc w schronisku Murowaniec, bo to już kilkukrotnie powtarzany odcinek podczas tego wyjazdu.

Plusem jest jednak motywacja do porannego wstawania, a nagrodą lepsze zdjęcia. Każdy fotografujący wie, że poranne światło padające pod kątem stwarza idealne warunki do fotografii krajobrazowej.

  • Przełęcz między Kopami, Tatry
  • Niebieski szlak do Doliny Gąsienicowej, Tatry

Hala Gąsienicowa, Tatry

Przez Czarny Staw Gąsienicowy na Skrajny Granat

W schronisku nie siedzieliśmy za długo, choć jedno jest warte odnotowania. Mimo sezonu letniego (wrzesień) i idealnych warunków pogodowych, w schronisku panowały pustki! Oczywiście wszystko było skutkiem wczesnej godziny porannej. Taternicy śpiący w schronisku już dawno wyszli na szlaki, a turyści z Zakopanego nie zdążyli jeszcze dotrzeć na miejsce.

Kolejnym naszym celem był Czarny Staw Gąsienicowy. Ze schroniska biegnie tutaj niebieski szlak wyłożony kamiennymi płytami, po których marsz jest szybki i przyjemny. Po pół godzinie byliśmy nad stawem, gdzie można wypocząć i podziwiać Orlą Perć czy Kościelec.

  • Niebieski szlak z Hali Gąsienicowej do Czarnego Stawu Gąsienicowego
  • Czarny Staw Gąsienicowy, Tatry
  • Czarny Staw Gąsienicowy, Tatry

Niebieski szlak z Hali Gąsienicowej do Czarnego Stawu Gąsienicowego. W tle Kościelec

Po dłuższej przerwie nad stawem, postanowiliśmy ruszać dalej. I wyżej. Od teraz bowiem kończył się spacerek, a zaczynało ostre napieranie pod górę. Kolejnym przystankiem miał być Skrajny Granat na wysokości 2226 m, czyli mieliśmy do pokonania ponad 600 metrów przewyższenia na odcinku 1,5 kilometra.

Początkowo na trasie są ułożone strome stopnie, po których maszeruje się bezpiecznie i wygodnie. Jedyne na co mogliśmy w tej chwili narzekać to palące słońce, które wcześniej tak ładnie komponowało zdjęcia i poprawiało wypoczynek nad Czarnym Stawem Gąsienicowym. Warto mieć pod ręką olejek do opalania z mocnym filtrem UV. Nie mieliśmy jednak czasu i ochoty na narzekanie, bo widoki rekompensowały wszystko. Zmęczenie i niechęć do przegrzania były więc dobrą wymówką do częstych przerw i możliwości podziwiania panoramy zza pleców.

  • Czarny Staw Gąsienicowy, Tatry
  • Droga na Granaty. W tle Orla Perć
  • Z widokiem na Orlą Perć
  • Widok na Czarny Staw Gąsienicowy z żółtego szlaku na Granaty

Widok na Czarny Staw Gąsienicowy z żółtego szlaku na Granaty

Dalej jest tylko ciekawiej. Betonowe schody zamieniają się w gruzowisko z milionem kamyków, które uciekają pod butami i mogą spowodować małą, ale groźną lawinę kamienną. W takich sytuacjach, idąc za tłumem kilku osób, bezpiecznie byłoby mieć na głowie kask.

Kawałek dalej zaczynają się pierwsze skały, po których poruszanie się wymaga już użycia rąk. Nie jest to jednak szczególnie skomplikowane, choć warto mieć ze sobą rękawiczki. W trudniejszych momentach pojawia się łańcuch, a później klamra. Kilkukrotnie jest też spora ekspozycja, ale przy tak pięknej, bezwietrznej pogodzie nie ma mowy o żadnym ryzyku.

Po około dwóch godzinach stanęliśmy na Skrajnym Granacie. Z tego miejsca widać Zadni Granat oraz grań, którą musimy tam dojść. I w tym momencie poczułem lęk wysokości i lekkie przerażenie przed kontynuacją trasy. Ekspozycja na grani jest duża większa niż wcześniej, a do tego doszła konieczność wspinaczki nad przepaściami. Wycofanie tą samą trasą też nie wchodziło w grę, bo schodzenie po skałach jest trudniejsze niż wchodzenie (chyba że macie linę asekuracyjną i uprząż wspinaczkową).

Żółty szlak na Skrajny GranatŁańcuchy i lekka ekspozycja w drodze na Skrajny Granat

Widok na Czarny Staw Gąsienicowy z żółtego szlaku na GranatyZ widokiem na Czarny Staw Gąsienicowy

Żółty szlak na Skrajny Granat

Orla Perć: Skrajny Granat – Zadni Granat

W momencie dotarcia na szczyt, pogoda się lekko zepsuła i zamiast ciepłego letniego słońca, pojawiły się chmury i wiatr, zmuszając nas do założenia kurtek. Nie przeszkodziło to jednak w zrobieniu krótkiej przerwy na posiłek. Dalsza trasa była straszna, a jak umierać to na pewno nie z pustym brzuchem! W takich okolicznościach kanapki smakują podwójnie dobrze, choćby były z niedobrą konserwą i uprzednio wygrzewały się kilka godzin w plecaku.

Z oddali przejście do Zadniego Granatu wygląda niebezpiecznie, ale wraz ze zbliżaniem się do skał i pokonywaniem kolejnych odcinków, obawy zaczęły mijać. Największym problemem wcale nie okazała się wspinaczka nad przepaścią czy opadające kamienie, lecz tłumy ludzi poruszających się w obu kierunkach. Ciężko podczas wspinaczki mijać osobę poruszającą się w przeciwnym kierunku. Wielu turystów niestety nie przestrzega podstawowych zasad bezpieczeństwa, chwytając się w kilku tego samego łańcucha czy nie czekając aż druga osoba przejdzie skałę i zaczynając schodzić w jego kierunku.

To smutne, że nawet na nie najłatwiejszych szlakach górskich można trafić na takich ludzi.

Skrajny Granat zdobyty! W tle Zadni GranatZdjęcie ze Skrajnego Granatu. Za plecami Zadni Granat.

Droga na Zadni Granat

  • Droga na Zadni Granat
  • Droga na Zadni Granat

Warto jeszcze wspomnieć o drobnej pułapce. Między Skrajnym, a Zadnim Granatem, tuż przy Skrajnej Sieczkowej Przełączce znajduje się odejście na Żleb Drege’a. Przechodząc przez Granaty po raz pierwszy, oczywiście skierowaliśmy się w tym kierunku. Prowadzi tam łatwa droga i początkowo myśleliśmy, że są po prostu dwa sposoby dojścia do Skrajnego Granatu. I nie byliśmy jedynymi, którzy tak uważali, bo po kilkunastu metrach spotkaliśmy cofających się turystów, którzy opowiedzieli o niebezpiecznym kominie i braku przejścia bez sprzętu alpinistycznego.

Jak później sprawdziliśmy, Żleb Drege’a to śmiertelna pułapka bez wyjścia, która już pochłonęła kilka żywot. I do której w miarę regularnie muszą kierować się ratownicy TOPR.

Powrót do Hali Gąsienicowej

Po zdobyciu Zadniego Granatu (2 240 m), skierowaliśmy się zielonym szlakiem w kierunku Zmarzłego Stawu Gąsienicowego. Trasa okazała się dużo łatwiejsza niż początkowe wejście na Skrajny Granat. W tym też miejscu skończyła się wspinaczka, choć jeszcze kilkukrotnie potrzebowaliśmy używać rąk do podparcia przy zejściu z większych skał. W żadnym już jednak miejscu nie było dużej ekspozycji i teren łagodnie opadał.

Dużym plusem tego odcinka szlaku są kapitalne widoki na Orlą Perć. W tak niewielkiej odległości ta grań robi ogromne wrażenie, a pochmurne i nieprzyjazne niebo stanowiło doskonałe tło dla zdjęć.

Po kolejnej godzinie byliśmy nad Zmarzłym Stawem Gąsienicowym, gdzie wielu robiło przerwę i pozwalało odpocząć mocno eksploatowanym kolanom przy zejściu. I my tak zrobiliśmy. To też doskonałe miejsce na obserwowanie szczytów i poruszających się małych ludzików na nich. Do schroniska Murowaniec pozostała nam kolejna godzina marszu, gdzie wypiliśmy zasłużone piwo i ruszyliśmy ku miastu. W Zakopanem byliśmy po godzinie 17, czyli cała wycieczka zajęła dwanaście godzin. I to był bardzo dobrze wykorzystany czas!

Zejście z Zadniego Granatu do Koziej DolinkiZejście z Zadniego Granatu do Koziej Dolinki. W tle odcinek Orlej Perci.

  • Droga od Zmarzłego Stawu do Czarnego Stawu Gąsienicowego
  • Droga od Zmarzłego Stawu do Czarnego Stawu Gąsienicowego

Droga od Zmarzłego Stawu do Czarnego Stawu Gąsienicowego

Droga do Zmarzłego Stawu

O autorze

Z zawodu programista. Po pracy biegam, piszę, czytam. Lubię wyzwania, zimne miejsca i aktywne spędzanie czasu!