Jak zorganizować wyprawę rowerową w Alpy Bawarskie?

Jak zorganizować wyprawę rowerową w Alpy Bawarskie?

Kiedy już skompletujecie podstawowe wyposażenie biwakowe, pozostają tylko sprawy organizacyjne: załatwianie urlopu, wybieranie docelowego miejsca, planowanie szczegółów wyprawy i szukanie chętnych. To ostatnie bywa najcięższe :)

Dlaczego znowu Bawaria? Zjeździliśmy już na rowerach spory kawałek Polski, Czech, Austrii, Szwajcarii czy Norwegii. I w żadnym z tych miejsc nie zastaliśmy lepszych warunków rowerowych niż to, co oferują Niemcy, a zwłaszcza Bawaria. Po pierwszej wyprawie przez Alpy wiedzieliśmy, że jeszcze tutaj wrócimy. Nie minął rok, a znowu stanęliśmy na bawarskiej ziemi. Tym razem padło jednak na południowy wschód i dzisiaj pokażemy wam jego zakątki, a także najważniejsze szczegóły organizacyjne.

Dla kogo taki wyjazd?

Bawaria to jeden z lepszych kierunków na pierwszą wyprawę rowerową. Łatwo tam dotrzeć z Polski, nie wydacie fortuny na miejscu, nie potrzebujecie specjalnego wyposażenia ponad to, czego używacie na biwakowaniu w Polsce oraz znajdziecie pełno dobrze wyposażonych kempingów. I najważniejsze, że niemal wszędzie docierają ścieżki rowerowe. Często nawet po kilka wariantów ścieżek – przez góry dla rowerów MTB, lasy z drogami szutrowymi lub szosą. A jeśli już musicie zjechać na ulicę to kultura kierowców miło was zaskoczy.

Pewne obawy może wzbudzać górzyste ukształtowanie terenu. W końcu to Alpy i przyjdzie wam zmierzyć się z wieloma przełęczami. No więc pojawiają się pytania: czy dacie radę? Czy wyjazd nie będzie zbyt męczący? To jedna z ciemniejszych stron wypraw rowerowych, ale z doświadczenia jednak wiemy, że to nic wielkiego. Daleko takim wyjazdom do sportowych wyczynów i niech wam sprzyja maksyma, że nie liczy się cel, lecz sama droga. Pośpiech jest bardzo niewskazany. Zresztą niejednokrotnie spotkacie na szlaku wesołych emerytów pomykających na rowerach z sakwami.

Rowerowe rondoSkrzyżowanie rowerowe w Bawarii

Jak dojechać z rowerem do Bawarii?

Każdego z nas ogranicza czas i wykluczamy tutaj wyjazd na rowerach bezpośrednio z Polski. Samochód też nie jest najlepszym wyborem, bo musielibyśmy wyjeżdżać i wracać do tego samego miejsca, martwić o pozostawienie auta na kilkanaście dni lub opłacać strzeżone parkingi.

Dużo lepiej wskoczyć w pociąg i tym sposobem dotrzeć do Bawarii, a dalej już poruszać się na dwóch kółkach. Jako bazę wypadową wybieramy jakieś większe miasto, np. Monachium, Rosenheim lub Starnberg. Połączenia kolejowe są bardzo dobre, a niemieckie pociągi dostosowane do przewozu rowerów.

Gorzej jest z dojazdem do niemieckiej granicy, co lepiej zobrazować zdjęciami. Po lewej stronie rodzime warunki, po prawej kolej regionalna naszych zachodnich sąsiadów.

  • Przewóz rowerów w TLK
  • Przewóz rowerów w Deutsche Bahn

Zgorzelec o zachodzie słońcaOstatnia stacja w Polsce pozwala w końcu odetchnąć. Od teraz będzie już tylko lepiej.

Pociągiem musicie dojechać do Zgorzelca, Świnoujścia, Kostrzyna, Szczecina, Słubic lub Zasiek. Z tych miejscowości możecie już wskoczyć do zawsze przystosowanych dla rowerzystów składów niemieckiego Deutsche Bahn. W zależności od terminu, macie do wyboru:

  • Bilet Weekendowy (niem. Schönes-Wochenende-Ticket) za 40€. Promocja obowiązuje tylko w weekendy, a bilet jest ważny od północy do 3 nad ranem kolejnego dnia). Umożliwia przejazd kolejami regionalnymi (S-Bahn, RB, IRE, RE) po całym kraju dla 5 osób. Nieważne więc czy jedziesz sam czy w grupie pięciu osób – cena jest ta sama. Do biletu należy doliczyć 5€ od roweru na wszystkie przejazdy w danym dniu.
  • Bilet Wzdłuż Kraju (niem. Quer-durchs-Land-Ticket), który umożliwia podróżowanie na podobnych zasadach, lecz w tygodniu. Minusem jest wyższa cena (44€), krótszy czas ważności (od 9 rano do 3 w nocy kolejnego dnia) oraz to, że nie pozwala na wyruszenie z polskiego, przygranicznego miasta. Musicie więc granicę pokonać samodzielnie, na rowerach lub kupić dodatkowy bilet kolejowy na wybrany odcinek.

Przystanek: Rosenheim

Po całodobowej jeździe i siedmiu przesiadkach w regionalnych kolejach wreszcie dotarliśmy do stacji końcowej: Rosenheim. Miasto jest wielkości Piły i planowaliśmy jak najszybciej stąd uciekać, lecz jak się okazało – daleko temu miejscu do wspomnianej Piły :)

RosenheimDworzec kolejowy w Rosenheim, a w nim poglądowe rozmieszczenie sąsiednich miejscowości

Gorzej było ze znalezieniem kempingu. Do Rosenheim dotarliśmy w okolicach północy, a kemping znajdował się ponad 20 km od dworca. Oczywiście z dojazdem przez ciemne lasy i nieoświetlone drogi szutrowe (pamiętajcie o porządnym oświetleniu rowerowym!). Na miejscu byliśmy o 3 nad ranem, by ostatkami sił rozkładać namiot i paść w okolicach czwartej. Jakieś 30 godzin po wyjeździe z Poznania.

Kolejnego dnia po raz pierwszy zobaczyliśmy miejsce, w którym się rozbiliśmy. Spokojne jezioro Simssee, brak innych turystów, wszechobecna zieleń i słoneczna pogoda szybko przywróciły nam siły.

Widok z kempingu na jezioro Simssee

  • Jezioro Simssee
  • Jezioro Simssee
  • Jezioro Simssee
  • Jezioro Simssee

Wybraliśmy się na zwiedzanie okolicy. Nie jest to jeszcze górzysty region, więc jazda rowerem to czysta przyjemność. Zielone polany, malowane domy i dbałość o najmniejsze szczegóły. Dużo tutaj miejsc do szkolenia fotograficznych umiejętności.

  • Bawarski dom
  • Bawarski wystrój domów

Bawarski dom

Kilkukrotnie też wracaliśmy do Rosenheim. To największe miasto w okolicy, więc mieliśmy pod nosem całodobowe sklepy, a nawet udało się znaleźć darmowy dostęp do otwartej sieci Wi-Fi na Marienplatz. To także wiele turystycznych miejsc, jak choćby Max-Josefs-Platz, Ludwigsplatz, Kirche St. Nikolaus, Riedergarten i inne.

Rosenheim

  • Rosenheim
  • Centrum Rosenheim
  • Centrum Rosenheim
  • Centrum Rosenheim

Centrum Rosenheim

Gdzie dalej?

W kolejnych wpisach pokażemy wam kilka miejsc w okolicach Rosenheim, do których warto pojechać rowerem. Jedno jest jednak pewne – jakikolwiek nie obierzecie kierunek, będą tam ścieżki rowerowe. Jeśli więc jeszcze nie macie wiosenno-letnich planów urlopowych, a chcielibyście spędzić ten czas aktywnie i odstresowująco, Bawaria spełni wasze oczekiwania.

O autorze

Z zawodu programista. Po pracy biegam, piszę, czytam. Lubię wyzwania, zimne miejsca i aktywne spędzanie czasu!

  • Artur

    Witam….
    Czytam Wasze wpisy…i nawet nie wiecie jak zarazacie pozytywna energia. Super..super…super. Ide w Wasze slady…zycie stygnie. Serdecznie pozdrawiam

    • Cześć. Miło czytać takie komentarze, motywują do dalszej pracy! No i oczywiście polecamy rowerowe wyprawy jako doskonałe połączenie podróżowania z odrobiną aktywności :)