Antarktyczna podróż sir Ernesta Shackletona

Antarktyczna podróż sir Ernesta Shackletona

Lubimy historie wielkich odkrywców i podróżników, którzy z uporem maniaka dokonywali niemożliwego, zapisując się na kartach historii. Uczą one pokory, inspirują do podróży oraz pokonywania własnych granic i słabości. Dzisiaj przedstawimy historię prawdziwego przywódcy, którego sława rozeszła się na cały świat, a toczyła się w polarnych progach Antarktydy.

Rok 1914

Ernest Shackleton wraz z załogą wypłynęli z Wielkiej Brytanii na Południowy Atlantyk, by zbadać nowe terytorium w Antarktyce. W styczniu 1915 roku, po kilku tygodniach wyprawy żaglowiec Endurance utknął w polarnych krach, jakieś 160 kilometrów na północ od Antarktydy.

Endurance w potrzasku

Uwięziona załoga kilofami próbowała skruszyć lód, jednak był on za gruby. Ludziom nie zostało nic innego, jak tylko czekać aż pokrywa lodowa stopnieje. Jak dlugo? Wydawały się to wieki. Pogrążeni w rozpaczy, bez kontaktu ze światem i przemarznięci do kości badacze byli blisko utraty nadziei. Jednak Ernest Shackleton wiedział co zrobić, aby dodać im sił i otuchy oraz by nie przestawali walczyć o przetrwanie.

By nie mieli czasu na wykazywanie bezsilności wobec tego co się zdarzyło, przywódca bez przerwy zajmował czymś swoich ludzi. A to polowaniem na foki dla mięsa, a to grami czy badaniami naukowymi. Dbał o to, by nie pojawiały się negatywne emocje mogące osłabić determinację i nigdy nie pozwalał, by rozmowy zahaczały o coś innego niż bezpieczny powrót do domu. Wiedział bowiem, że groźniejsze od wyziębienia było zdanie sobie sprawy, w jak bardzo przegranej sytuacji się znajdują.

Wakacyjny wypoczynek załogi Shackletona

Gorzej być nie może?

Kilka miesięcy później nadeszła długo wyczekiwana wiosna i ocieplenie, które miało roztopić lód i wyzwolić żaglowiec z potrzasku. Zamiast tego kry zaczęły roztrzaskiwać ich jedyną szansę ratunku, belka za belką. Cenny statek był stopniowo miażdżony przez niesamowitą siłę dryfującego lodu, w efekcie sprowadzając go na dno.

W oczach całej załogi pojawiło się widmo powolnej śmierci z głodu i wyziębienia, jednak Shackleton się nie poddał. To jeszcze bardziej obudziło w nim cechy prawdziwego przywódcy. Doskonale wiedział, że przetrwanie zależy od nadziei i pozytywnego nastawienia, którym nieustannie darzył swoich towarzyszy. Cała załoga dotarła na krę, gdzie obozowała przez kolejne pół roku. Niestety kra stała w miejscu, więc zaciągnięto szalupy ratunkowe i po spędzeniu pięciu dni na bezkresnym morzu, grupie udało się dotzeć do Wyspy Słoniowej.

24 kwiecień 1916, Wyspa Słoniowa24 kwiecień 1916, Wyspa Słoniowa. Przygotowanie do przeprawy w kierunku Georgii Południowej.

Początkowa radość z dotarcia do stałego lądu nie trwała długo. Wiedzieli bowiem, że zapasy szybko się kurczą, a szanse na ratunek są marne. Błyskawicznie zareagował Shackleton, którego szaleńczy plan przewidywał dotarcie do oddalonej o jakieś 1200 kilometrów stacji wielorybniczej w Georgii Południowej. Cóż mieli do stracenia?

Prawdopodobieństwo przepłynięcia przez te burzliwe i lodowate wody w malutkiej, odkrytej łódce było znikome. By przekonać kogokolwiek do udziału w tej misji, Shackleton postanowił ją samodzielnie poprowadzić. Mimo przeciwnościom losu, po miesiącu żeglugi cała załoga szczęśliwie dotarła do celu. Na tym jednak nie skończyły się przeszkody, które trzeba było pokonać. Przed ludźmi Shackletona rozpościerał się olbrzymi łańcuch górski, który musieli przejść wycieńczeni po ciężkiej wyprawie.

Dotarłszy do Georgii Południowej, przywódca nie pozwolił sobie na długi wypoczynek. Przez kolejne 2 lata, czterokrotnie powracał na Wyspę Słoniową, ratując pozostawionych tam ludzi.

Na zdjęciu (od lewej): Wild, Shackleton, Marshall, Adams

Dobre przywództwo polega wyłącznie na trosce o ludzi i inspirowaniu ich, by byli możliwie najlepsi

Bear Grylls

Dla ciekawskich

  • Ponieważ ciężko tu dotrzeć na własną rękę, Google udostępniło w ramach projektu Street View wirtualny spacer po chacie Ernesta Shackletona w Cape Royds na Wyspie Rossa. Została odrestaurowana w styczniu 1961 roku przez Nową Zelandię i obecnie wygląda jakby mieszkańcy wyszli tylko na chwilę.
  • O wyprawie powstał wysoko oceniany film: The Endurance: Shackleton’s Legendary Antarctic Expedition (2000)
  • Poza filmem, jest jeszcze lepiej oceniana książka: Antarktyczna podróż sir Ernesta Shackletona Alfreda Lansinga.

O autorze

Lubię uciekać daleko w świat, nie mówiąc o tym nikomu, wracać z tysiącem zdjęć i głową pełną wspomnień. Na ogół możecie znaleźć mnie w górach, które cenię najbardziej.